HELLoween???
- IDEAL Szkoła Jezyków Obcych
- 30 paź 2025
- 3 minut(y) czytania
Jak co roku zbliża się Halloween, czyli wigilia Dnia Wszystkich Świętych. 31 października dzieci (i nie tylko!) z USA, Kanady i UK przebierają się za duchy, czarownice i inne potwory.

Z zaciekawieniem obserwuję, jak zwyczaj ten powoli przenosi się też do innych europejskich krajów, w tym Polski. Wikipedia podaje, że Halloween pojawiło się u nas pierwszy raz w latach 90 i zapewne tak właśnie było, bo to wtedy Polska otworzyła się na świat i zaczęła przyjmować kulturę zachodu. Kto nie pamięta takich klasyków jak “Hokus Pokus” (1993), “Rodzina Addamsów” (1991), czy “Miasteczko Halloween” (1993).
![]() | ![]() | ![]() |
Te filmy wpłynęły na wyobraźnię całego naszego pokolenia. Halloween było po prostu cool! Ja sama z przyjemnością cofam się pamięcią do czasów, gdy moja szkoła językowa Quest organizowała bale halloweenowe, na które można się było przebrać za jakiegoś maszkarona i wyławiać zębami jabłka z miski. Oczywiście najweselej było, kiedy lektorzy dołączali do zabawy i pozwalali się owijać papierem toaletowym na mumię albo udawali, że się baaardzo wystraszyli, gdy krzyczeliśmy “Boooo!!!”. To właśnie dzięki takim wydarzeniom polubiłam język angielski i nawet skończyłam filologię angielską i sama zostałam lektorką!
Jednak od jakiegoś czasu coraz częściej słyszę negatywne opinie o tej zachodniej tradycji. W sieci widzę komentarze w stylu “to głupie, amerykańskie święto nie ma miejsca w naszej kulturze”, “Halloween jest niezgodne z Chrześcijaństwem” lub nawet bywa określone “kultem diabła”. Czy na pewno słusznie?
Najpierw rozprawmy się z argumentem, iż to święto nie należy do “naszej kultury”. I… może pod tą nazwą faktycznie nie zalicza się do słowiańskiego folkloru 😁, ale przecież nasi przodkowie obchodzili dziady.

Celem tych obrzędów było nawiązywanie kontaktu ze zmarłymi i uzyskiwanie ich przychylności. Może więc lepiej byłoby zastanowić się, dlaczego woleliśmy zaadaptować celtyckie święto skupiające się wokół zaświatów, zamiast kultywować nasze słowiańskie tradycje. A okazuje się, że obcowanie ze zmarłymi jest bardzo ważnym elementem wielu kultur, wymieńmy na przykład Día de Muertos w Meksyku, O-bon w Japonii, czy Pitru Paksha w Indiach. Cytując post na FB pani Ewy z Lucky Mind, “może warto zatem spojrzeć na Halloween nie jak na zagrożenie, lecz jak na dziecięcy sposób oswajania strachu – poprzez zabawę i śmiech.”

Tak jak wcześniej wspomniałam, wielu Katolików uważa również, że Halloween jest po prostu niezgodne z ich religią, czy jest wręcz podszyte okultyzmem! Korzenie tego święta są faktyczne pogańskie i sięgają czasów starożytnych, kiedy to Celtowie w nocy z 31 października na 1 listopada obchodzili święto Samhain (wymawiane „SAH-win”).
Rozpalali ogniska i przebierali się, aby odpędzić złe duchy. Co ciekawe, w VIII w. n.e papież Grzegorz III wyznaczył datę 1 listopada jako święto wszystkich świętych. Przypadek? Być może. Nie ma żadnego dokumentu, który jednoznacznie potwierdziłby, że celem wyznaczenia daty na 1 listopada było „zastąpienie” pogańskiego święta Samhain, ale nie byłby to przypadek odosobniony. Na przykład dni krzyżowe, tzw. Rogation Days, zastąpiły święto Robigalia, które w Rzymie było obchodzone dla uproszenia boga choroby zboża Robigusa. Istnieje też teoria, według której wybór daty święta Bożego Narodzenia związany był z pogańskim świętem Dies Natalis Solis Invicti („Narodziny Niezwyciężonego Słońca”) obchodzonym w Rzymie właśnie 25 grudnia.
Więc pomimo że doktryna chrześcijańska zabrania kontaktów ze zmarłymi („Wszelkie formy wróżbiarstwa, przywoływania duchów zmarłych lub innych praktyk rzekomego poznania przyszłości są sprzeczne z czcią i zaufaniem należnym jedynie Bogu.” KKK, pkt 2116), w tradycji ludowej wielu krajów chrześcijańskich zachowały się obrzędy, które mają swoje korzenie w pogańskim kulcie przodków, ale zostały zreinterpretowane w duchu chrześcijańskim. Do takich “przepisanych” i schrystianizowanych świąt należą polskie Zaduszki, pochodzący z Ameryki Łacińskiej Día de los Muertos, czy właśnie Halloween. Jeśli nie widzimy więc problemu w Zaduszkach, nie powinniśmy obawiać się Halloween:)
Decyzja dotycząca tego, które tradycje chcemy obchodzić, jest bardzo osobista. To, co dla niektórych jest zwykłą zabawą, dla innych ma wymiar duchowy, czy religijny. Jak zwykle najważniejszy w tym wszystkim jest szacunek dla każdego punktu widzenia oraz unikanie radykalizmu. Strasznie diabłem i wiecznym potępieniem dzieci, które przebrały się za ulubioną postać z kreskówki jest przesadą. Z drugiej strony, niestosowne jest dzwonienie do drzwi domów nie ozdobionych dyniami, szkieletami i nietoperzami. To wyraźny sygnał, że mieszkańcy tego domostwa nie chcą uczestniczyć w obchodach i lepiej dać im spokój, zamiast obrzucać dom jajkami. Na koniec pozwolę sobie zacytować Tomasza Morusa, słynnego męczennika chrześcijańskiego: “The devil, that proud spirit, cannot endure to be mocked”, czyli „Diabeł, ten pyszny duch, nie znosi, gdy się z niego drwi.” Może więc nie zaszkodzi przebrać się za goblina, czy nocną zmorę, aby wyśmiać diabła, pysznego ducha, i dać mu prztyczka w nos 😉







Komentarze